Archive for the ‘Science-fiction’ Category

Sarah Gailey

Na górze, w sypialni

Isaac nie przyjął wieści o zaręczynach dobrze.

Nadia zastanawiała się nad tym, przyciskając policzek do ziemnej ścianki wanny. Była silna, a Isaac Cornette był małym mężczyzną, a mimo to wrzucenie go do wanny nie było łatwym zadaniem.

Nadia zwilżyła szmatkę w wannie i docisnęła ją do gorącej skóry na swoim karku, łapiąc oddech. Nie, Isaac wcale nie przyjął wieści o zaręczynach dobrze. Jego gniew był wykańczający; cała ta sprawa sprawiała, że chciała się wyłączyć.

(więcej…)

Ursula Wills-Jones

Można nie znać czasozamiataczy. Sprzątają oni czas stracony i zmarnowany. Nie można ich dostrzec, a mimo to, czasami, gdy jesteśmy na stacji kolejowej i wydaje nam się, że zobaczyliśmy coś kątem oka, to najprawdopodobniej był czasozamiatacz, sprzątający wokół ławki, na której właśnie siedzimy. Gdyby ktoś go zobaczył, znalazłby niską, niebieskawą postać ze skupieniem wymalowanym na twarzy, trzymającą miotłę i mopa. Mężczyźni noszą kombinezony robocze, kobiety zaś staroświeckie tweedowe spódnice i apaszki na szyi. (więcej…)

Mike Krath

– Teraz – Robert powiedział do żony – wybieram się w długą podróż. Nie zobaczysz mnie przez lata, ale wrócę tu.

– Dokąd się wybierasz?

– W przyszłość. Wiem, że będziesz wściekła, gdy mnie zobaczysz, ale nie potrwa to długo, bo gdy to się stanie, znów zniknę i zobaczysz mnie stojącego dokładnie tu, gdzie stoję teraz, dokładnie za pięć minut. (więcej…)

Obrazek

Damien Walters Grintalis

Siedziała w samochodzie z rękoma na kolanach, wpatrując się w szklane drzwi budynku. Oczy lśniły jej od łez. Dziwne było, że nie mogła, tak jak inni, znaleźć ukojenia w smutku. Dziwne było, że jej serce wciąż poranione było jakby drutem kolczastym.

Otarła z twarzy smutek i weszła do środka.

W korytarzu minęła się z weteranem wojennym, którego twarz w połowie pokryta była bliznami. Uśmiechnął się. Zdawała sobie sprawę, że chciał o czymś zapomnieć. Życzyła mu tysiąca nocy spokojnego snu i aby wrogowie nie czaili się na niego w ciemnościach. (więcej…)

Ken Liu

Tyra

Dzień 52:

Młodszy Dyrektor do Spraw Naukowych, Tyra Hayes, wciąż żywa, wciąż rejestruje.

Być może nikt nigdy nie zobaczy tych zapisków, ale nie mam w tej chwili lepszego zajęcia, sama w kapsule ewakuacyjnej.

– Jestem tutaj.

– Dzięki Artie. Nie zamierzałam cię lekceważyć. Jesteś mi pomocny, jesteś najlepszą sztuczną inteligencją, o jakiej można marzyć. Chciałabym tylko żeby przeżył ktoś… poza nami. (więcej…)

Zbudowani z mięsa

Terry Bisson

Zbudowani z mięsa

– Oni są zbudowani z mięsa.

– Mięsa?

– Mięsa. Są zbudowani z mięsa.

– Mięsa?

– Nie ma co do tego wątpliwości. Porwaliśmy kilku z różnych części planety, zabraliśmy na pokład statków rozpoznania i zbadaliśmy każdy ich centrymetr. Są cali z mięsa. (więcej…)

Odwiedzając milioneraGeorge Anthony

Odwiedzając milionera

Pod koniec stanie w kolejce by zobaczyć milionera, zrobiło się nudne. Jako że nasze barwy były odpowiednie, szeryfowie zaprosili nas gestem do przekroczenia bram sądu śledczego. Tam też czekaliśmy jeszcze przez pewien czas. Było nas ponad tysiąc. W końcu zaczęto testy autentyczności naszych wyświetlaczy i dokładniejsze badania nad naszymi aktami. (więcej…)

Matthew Gribb

Matthew Grigg

Profesor Panini

Kiedyś, zanim przez wiele lat pracowałem w restauracji, uczęszczałem na jeden z najlepszych uniwersytetów. Był rok 2023 a ja kończyłem projekt, dzięki któremu miałem zostać profesorem. Historia skończyła się tym, że zostałem pomocnikiem w kuchni. (więcej…)

Tim Maly

Tim Maly

Czas, znów

Przed naszym spotkaniem pokazałaś mi swój pamiętnik.

Muszę przyznać, że wciąż jestem zdezorientowany rozwojem wydarzeń tak samo, jak ty musisz być zdezorientowana moją decyzją o tak nagłym zniknięciu z twojego życia. Myślałem o tym wszystkim wiele razy i nie mogę pozbyć się wrażenia, że w pewnym stopniu wszystko się pomieszało. Pewnie wydawać ci się będzie, że wygląda to na kiepskie wytłumaczenie. Dla mnie wystarczające. Nie mogę tego pojąć, więc zamierzam odejść. (więcej…)

Sung J. WooSung J. Woo

Paryż nocą

Był to dzień ryżu, 20. kilogramowe worki ryżu w ciężarówkach z logo słonia. Dokładnie ten sam słoń pojawia się na torbach — z głową podniesioną ku niebu i trąbą wykrzywioną w kształt litery S.

— Słoń — powiedział Todd.

Powiedział to, gdyż jakiś pracownik gapił się bezustannie na logo. Oznacza to, że się obijał.

— Właśnie! — wykrzyknął mężczyzna. — Nie mogłem przypomnieć sobie słowa.

Był on jedynym człowiekiem, nie licząc Todda, znajdującym się w doku tego poranka. Mężczyzna nie miał imienia a jedynie numer, tak jak pozostałe roboty. (więcej…)