Paryż nocą

Posted: Luty 21, 2012 in Science-fiction
Tags: , , , , ,

Sung J. WooSung J. Woo

Paryż nocą

Był to dzień ryżu, 20. kilogramowe worki ryżu w ciężarówkach z logo słonia. Dokładnie ten sam słoń pojawia się na torbach — z głową podniesioną ku niebu i trąbą wykrzywioną w kształt litery S.

— Słoń — powiedział Todd.

Powiedział to, gdyż jakiś pracownik gapił się bezustannie na logo. Oznacza to, że się obijał.

— Właśnie! — wykrzyknął mężczyzna. — Nie mogłem przypomnieć sobie słowa.

Był on jedynym człowiekiem, nie licząc Todda, znajdującym się w doku tego poranka. Mężczyzna nie miał imienia a jedynie numer, tak jak pozostałe roboty.— Wróćmy do pracy 8831, zgoda?

— Tak jest – odpowiedział mężczyzna.

— To mogłem być ja — pomyślał Todd, obserwując go pracującego ramię w ramię z jego mechanicznymi odpowiednikami. Wyciągał torby ryżu z ciężarówki i układał je w magazynie. — Nieszczęśliwy wypadek samochodowy czy feralny upadek z drabiny i to mogłem być ja.

Albo nieudany zabieg zgrywania wspomnień.

Podczas przerwy obiadowej Todd myślał o rzeczach, które mógłby sprzedać. Wszystko, co miało jakąkolwiek wartość i jednocześnie należało do niego, miał przy sobie: zegarek dziadka, pierścionek ślubny babci, naszyjnik należący niegdyś do jakiegoś zapomnianego już krewnego. Samochód również, ale on tak, czy inaczej był mu niezbędny w pracy.

Wstał z krzesła i przebiegł wzrokiem piętro poniżej. Roboty pracowały nieprzerwanie, morze metalicznych ramion podnoszących i opuszczających się w harmonii — osobliwe piękno w pewnym sensie. Za sterami wózka widłowego usiadł 8831, jego wzrok beznamiętny, jak kawałek chleb, który właśnie spożywał.

Za dwa tygodnie miała być trzydziesta rocznica ślubu Todda, a jego, nawet oddając w zastaw zegarek, pierścionek i naszyjnik, nie będzie stać na podróż do Paryża. To właśnie tam Sue chciała pojechać odkąd tylko sięgał pamięcią. Po ślubie nie mieli pieniędzy, aby spędzić tam miesiąc miodowy, ale wtedy nie miało to takiego znaczenia, bo mieli przed sobą jeszcze dużo czasu. Byli młodzi, oboje zdrowi i oboje mieli pracę, więc wydawałoby się, że uda im się odłożyć, troszkę tu troszkę tam, i tak w ciągu kilku lat będą, ramię w ramię, w blasku księżyca, wspinać się na szczyt wieży Eiffela, znajdą się tuż pod Łukiem Triumfalnym i będą podziwiać łunę świateł rozpościerającą się nad ich głowami.

Jednak wszystkie marzenia prysły, gdy pojawiło się 2 synów, kryzys i kredyt hipoteczny. U niej histerektomia, u niego podwójne bajpasy. I oto jest, 9 lat do emerytury, nadzorując pracę zespołu robotów i jednego upośledzonego człowieka, myśląc o gościach, którzy byli w stanie sprzedać rzeczy, których nie mogli dotknąć, jak akcje I obligacje, czy inne rzeczy, których tak naprawdę nie rozumiał, ludzie z wielkimi pieniędzmi, którzy byliby w stanie zapłacić za najpiękniejsze wspomnienia innych.

Głupota. To byłoby określenie Sue gdyby podsłuchała taką historię. Na wycieczkę? przeklętą wycieczkę? Co za głupota.

Jednak to było coś więcej niż tylko zwykła wycieczka. To było ich wspólne życie. Tam było ich życie i tam była ich śmierć i Todd pomyślał, że zwlekając jeszcze dłużej zatrze granice pomiędzy jednym a drugim.

Otworzył szafę na dokumenty i zaczął przerzucać foldery. Przez wszystkie te lata, które spędził tutaj, jedynie garstka pracowników ludzkiego gatunku przewinęła się tutaj. Wszyscy oni byli w pewnym stopniu niepełnosprawni, przysłano ich tutaj z miejskiego ośrodka pomocy społecznej, a 8831 nie stanowił wyjątku.

Imię i nazwisko: Manny Lopez

Wiek: 46

Status podatkowy: Żonaty

Niepełnosprawność: Mechaniczne uszkodzenie nerwów

Mechaniczne uszkodzenie nerwów. Warto spróbować.

Żona Manny’ego podniosła słuchawkę po drugim sygnale. Todd powiedział jej kim jest i po tym jak zapewniał ją, że z jej mężem wszystko w porządku, że jest dobrym pracownikiem, zapytał ją o to , o co zamierzał. Wysłuchała go bez wchodzenia mu w słowo, po czym rozległa się długa cisza.

— Dlaczego? — zapytała.

— Jakie to ma znaczenie?

— Mogę na ciebie donieść.

— Wiem.

Znów cisza.

— Zrobił to bo mnie kochał. Kochał — podkreśliła — nie, kocha.

— Usłyszałem.

Następnie rozłączyła się, a Todd przez resztę dnia wracał w myślach do tej rozmowy. Czy powinien był ją okłamać? Zmyślić jakąś historyjkę o chorej matce czy umierającym dziecku? Nie był zbyt dobry w rozmowie, a już na pewno nie w rozmowie telefonicznej. Ludzie myśleli, że był nieprzyjacielski, wrogi. Pewna kobieta powiedziała mu raz, że jego głos brzmi jak irytujący dźwięk kamieni.

O piątej rozbrzmiał dźwięk dzwonka — dla 2 ludzi oznaczał możliwość pójścia do domu, a dla robotów możliwość poddania się remontom oraz przejścia w stan czuwania.

Todd szedł właśnie w kierunku swojego samochodu, gdy Manny złapał go za ramię.

— Szefie — wycedził niepewnie wyciągając telefon — moja żona, chce z panem rozmawiać.

W domu panowała cisza, gdy Todd wrócił z pracy. Zachowywał się tak, jakby chciał żeby tak zostało. Poruszał się powoli, małymi kroczkami, jak złodziej. Powoli zamknął drzwi, trzymając klamkę i przekręcając ją ostrożnie.

Nad jego głową trzeszczała podłoga- to kroki Sue przechodzącej z sypialni do łazienki. Potem odgłos spuszczanej wody, wibrujący dźwięk wody napełniającej spłuczkę oraz stłumione odgłosy wieczornego show z dobiegające z telewizora, zachęcający śmiech publiczności w studiu, odgłosy reklam w TV.

Todd usiadł przy stole jadalnym i rzucił okiem na wnętrze mikrofali, na posiłek, który przygotowała dla niego Sue. Schaby, bukiet brokuł, góra tłuczonych ziemniaków z olbrzymią ilością sosu. Wcisnął przycisk ODGRZEJ i obserwował talerz powoli obracający się dookoła, wnętrze urządzenia stopniowo zachodziło parą.

Jedno jest pewne: moi klienci nigdy nie są znudzeni oświadczynami.

Człowiek, którego Todd spotkał po pracy był zabawny, przyjazny i całkowicie normalny. Nie wydawało się możliwym, aby rozmawiali o czymś, co mogło wpakować ich oboje za kratki na co najmniej 2 lata.

Nie zamierzam cię okłamywać, Todd. Istnieje duże ryzyko. Ludzie naprawdę czasami zostają ranni, jak twój przyjaciel Manny. Lecz pamiętaj też o tym, że Manny nie stosował się do naszych nadzwyczaj istotnych reguł. Wciąż powtarzaliśmy mu, by nie spożywał żadnych napoi alkoholowych na 24 godziny przed procedurą. Zatrudniliśmy nawet portugalskiego tłumacza aby upewnić się, że zrozumie wymogi. Widzisz, to właśnie dlatego pani Lopez nas tobie poleciła. Ona wie, że dobrze wykonujemy swoją prace. Jej kuzyn jest naszym stałym źródłowym. Dołącza do nas raz na miesiąc, od lat. To nie my chrzanimy. To źródłowi chrzanią. Wiem, że wszystko pójdzie jaj z płatka. Jesteś mądrym facetem

Przedstawił się jako Richard Gibbons, jednak automatycznie dodał, że to tylko jego przydomek.

Według mnie? Według mnie, Todd, powinno być to w jakiś sposób regulowane przez rząd. Przecież, powiedzmy sobie otwarcie, każdy to robi. Pomyśl jednak ile czasu zajęła legalizacja marihuany. Poza tym w Alabamie na przykład, wciąż jest nielegalna.

Todd otworzył mikrofalę i wyjął talerz. Schab zrobił się nieco twardy, ale wciąż smakował wyśmienicie, czuć było kuchnię jego żony — aromat mięty i czosnku w każdym kęsie.

Ja widzę to tak, że ty dostajesz maksymalną jakość za coś, co wkrótce i tak zniknie. Nie mówię tutaj tylko o Alzheimerze. Jak tylko przekraczasz sześćdziesiątkę, twoje wspomnienia zaczynają wygasać w alarmującym tempie. Dzieje się tak dlatego, że mózg potrafi tylko tyle wytrzymać. Podobnie z wszystkimi innymi organami, tu chodzi o zużycie. Kiedy po raz ostatni myślałeś o miesiącu miodowym? Szczerze. Im mniej używasz, tym więcej tracisz. To podstawowa zasada pracy naszego ciała. Korzyści zdrowotne wynikające ze zgrywania wspomnień to nie tylko legendy. Sprzątasz mieszkanie, wynosisz śmieci i stawiasz przy krawężniku, ale różnica jest taka, że masz za to płacone.

To jest bezbolesny, szybki zabieg. Wszystko co musisz zrobić to pamiętać o tym, co chcesz zgrać w momencie, gdy jesteś podłączony pod maszynę. Operacja jest całkowicie zautomatyzowana i oparta na technologii.

Pamięć jest nieograniczona. Nie dla naszych klientów, oczywiście! Ha ha, ale dla ciebie Todd. Pomyśl o wszystkich nowych wspomnieniach jakie będziesz w stanie stworzyć dzięki pieniądzom, które będziesz miał. Nasz rząd przyrównuje nasze przedsięwzięcie do handlu ludzkimi organami, ale nic nie prześcignie prawdy. Uprawiasz swoją pamięć jak zboże. A jeżeli zechcesz, zbierasz plony. Czy są ludzie pikietujący przeciwko farmerom jeżeli ci zbiorą duże plony? Oczywiście, że nie. To jest normalne. To jest życie.

— Todd?

Sue zauważyła go przy zlewozmywaku. Sięgnęła po ściereczkę zawieszoną na haczyku, ale Todd odwrócił się tak by uniemożliwić jej dostęp.

— To tylko jeden talerz – oznajmił – sam wyschnie.

— Miałeś ciężki dzień.

Todd wytarł ręce w ściereczkę i odwrócił się dookoła stając z nią twarzą w twarz. Pomimo tego, że wyglądała znacznie lepiej z makijażem, lubisz też patrzeć na nią bez niego, zaraz przed pójściem do łóżka, bo tylko on widywał ją taką. Nikt więcej na świecie nie widział takiej Sue, tylko on.

Jednak możliwym było, że po zgraniu wspomnień nie będzie to już prawdą. Czy to źle? Czy dzielenie się swoją miłością do ukochanej z kimś innym jest naprawdę takie straszne?

Todd zaczekał aż Sue włączy lampę na półpiętrze, po czym zgasił światło w kuchni. To była ich niepisana zasada, codzienna czynność przed pójściem do sypialni. Mieli wiele podobnych, mniejszych, zasad. Teraz, gdy wspinali się po schodach Todd pomyślał o tym, jakie to cudowne uczucie, gdy znamy drugą osobę tak dobrze, to właśnie jest komfort, to właśnie jest dom.

Trójkątne pudła. Taka właśnie przesyłka czekała na niego, gdy ten przyszedł do pracy następnego dnia. Były wśród nich pudła niebieskie, żółte i zielone a w każdym z nich były krzesła takich samych kolorów koreańskiego projektu. Todd nie mógł się nadziwić jak w takim pudle może zmieścić się wygodne krzesło, więc otworzył jedno z nich po czym usiadł na krześle.

— Jezu Chryste — wykrzyknął.

Cztery automatycznie nastawiane odnóża w kształcie dłoni podtrzymywały go w sposób, który wydawałby się niemożliwy. W dolnej części pleców, w okolicach brzucha i karku. Mógł tak siedzieć do końca świata. Ale nie mógł, bo zaraz rozległ się gwizd dzwonka wybudzającego roboty.

Pomyślał, że pudła w dziwnych kształtach mogły stanowić dla robotów nie lada wyzwanie, ale te poradziły sobie z nimi bezbłędnie. Roboty widziały w jaki sposób pudła były ułożone wewnątrz ciężarówki, w jednym rzędzie normalnie, w następnym do góry nogami, co pozwoliło zaoszczędzić miejsca, więc były w stanie odwzorować schemat ułożenia w magazynie.

Manny pracował w idealnej synchronizacji z jego mechanicznymi braćmi, gdy poranek zamieniał się w popołudnie. Tak jak wczoraj, wrócił do wózka widłowego by zjeść lunch, a Todd zastanawiał się czy przypadkiem wcześniej nie używał któregoś z tych. Po przemyśleniu stwierdził jednak, że pytanie Mannyego o to nie ma sensu, bo i tak by nie potrafił odpowiedzieć na nie.

W swoim biurze, Todd grzebiąc w swojej brązowej torbie śniadaniowej pomyślał, że dzisiejszy dzień jest bardzo podobny do wczorajszego i przedwczorajszego i do wielu poprzednich. Jednak jutro będzie inaczej, bo i dziś wieczór będzie zupełnie inny. Jeżeli zabieg zgrywania pójdzie zgodnie z planem, a nie ma powodów by obawiać się, że nie pójdzie, bo nie pił piwa przez ostatnie 24 godziny, nie mył rano włosów, robił wszystko zgodnie z zaleceniami Gibbonsa, jutro zadzwoni do biura podróży ogłaszającego w gazecie romantyczny wyjazd do Paryża.

Na wycieczkę, przeklętą wycieczkę, co za głupota.

Prawie słyszał w głowie jej słowa. Ale tym razem będzie je wypowiadać lecąc nad Atlantykiem, w pierwszej klasie. Nigdy nie siedzieli w tych dużych, skórzanych fotelach, jedynie przechodzili obok nich w drodze do bublowatych foteli w klasie ekonomicznej.

Sue przygotowała mu idealną kanapkę z jajkiem, ilość majonezu dobrana perfekcyjnie, by utrzymać kawałki jajka i selera razem. Gdy jadł, wyjął swoją elektroniczną przeglądarkę zdjęć by obejrzeć slajdy z wesela wujka Patricka. Gibbons dał mu to urządzenie grubości kartki papieru, które zostało zaprogramowane tak by można było je włączyć tylko raz. Jak Gibbons mówił, najgorsza rzecz jaką mógł zrobić źródłowy to zbyt wiele wysiłku włożonego w przygotowanie, próba zapamiętania zbyt wielu rzeczy, zmiana pamięci emocjonalnej w intelektualne ćwiczenie.

Mój klient czekał na to siedem lat, Todd.

Każdy obraz widoczny był tylko przez 5 sekund, po chwili wydawało się, że czas ten się wydłuża. Jak to możliwe, że oboje byli tacy szczupli, tacy młodzi? Sue ubrana była w niebieską sukienkę na ramiączka. Pomagała przy weselu, bo była w końcu przyjaciółką siostry wujka Patricka. Miała wtedy 19 lat a Todd 20. Na zdjęciu widać ich oboje, siedzą przy sąsiadujących ze sobą stołach. Wtedy jeszcze się nie znali. To właśnie to sprawia, że to zdjęcie jest jeszcze bardziej wyjątkowe.

Miłość od pierwszego wejrzenia. Ludzie o niej mówią, ale rzadko kiedy naprawdę nią wierzą. Mój klient wypróbował już 16 dysków z wspomnieniami a wciąż jeszcze jej nie odnalazł. To właśnie dlatego jest skłonny zapłacić każdą sumę.

On i Sue tańczą, jego lewa dłoń dotyka jej prawej, jego prawe ramię oplata jej talię, ich młodzieńcze twarze lśnią się niczym księżyc w pełni.

Wiem, że ty ryzykujesz więcej, ale musisz zrozumieć, że celowy także ponosi ryzyko. Emocjonalne ryzyko. Rozczarowanie może być tak miażdżące, że potrzebna będzie opieka psychologa i przewodnika duchowego. Klient, któremu zainstalujemy twoje wspomnienia ma stale opłacanych terapeutów i doradców holistycznych. Nie trzeba więc wspominać, jak bardzo liczy na ciebie.

Pierwszy pocałunek jednocześnie zaskoczył Sue i dał jej ogromną rozkosz. Była lekko wypita, tak jak i on, z resztą. Todd jednak, pamiętał tą chwilę jak żadną inną, ciepło i wilgoć jej ust, sposób w jaki na siebie patrzyli, ten uśmiech.

Wiem, że zrobisz wszystko co w twojej mocy. To wszystko, o co prosimy.

Przeglądarka zgasła, Todd skończył jeść.

— GOTÓW? — spytał Gibbons.

Znajdowali się w gabinecie dentystycznym. Wyglądał jakby jego właściciel nie był zbyt poważany. W rogu sufitu znajdował się wyciek, który w połowie zapaprał płytkę. Z głośników wydobywała się jednostajna melodia.

Todd usiadł na krześle, głowę odrzucił do typu i oparł o wnętrze ośmiokątnej metalowej klatki. Nie mógł już z tej pozycji zobaczyć maszyny, ale wiedział że tam jest. Czarny walec ze srebrnym ramieniem. Na końcu ramienia znajdowała się czysta rurka, zbyt cienka, aby można ją było dostrzec gołym okiem, która wprowadzana była do lewego ucha, przechodziła przez nerw słuchowy i dalej do mózgu.

— Nawet tego nie poczujesz.

— Świetnie — odparł Todd, po czym usłyszał bzyczenie w lewym uchu.

Rzeczywiście, nie czuł bólu w momencie wprowadzania rurki do środka. Tabletki, które Gibbons dał mu wcześniej działały, wysuszając nieco oczy, ale też uspokajając go.

— Już prawie — oświadczył Gibbons

Gibbons wsunął przeglądarkę zdjęć do gniazda na przodzie klatki, tym samym wypełniając myśli Todda nicością. Następnie pokaz slajdów zaczął się od początku, tym razem Todd niczego nie zatrzyma. Wesele wujka Patricka, 32 lata temu, pierwsze spotkanie Sue. Myśl, że nie będzie już więcej pamiętał tego momentu przyprawiła go o żal. Przez chwilę miał ochotę krzyknąć, że wcale nie chce tego robić, że jego wspomnienia były tylko niego i nie powinny być niczyje inne, ale wtedy poczuł jak odpływa.

To tylko nabywca może mieć wyrzuty sumienia, pomyślał Todd, po czym natychmiastowo wrócił do swojego zadania, którym było zapamiętywanie

— W pewnym momencie — powiedział Gibbons — pamięć buforowa się zapełnia, więc możesz czuć lekkie drapanie.

Todd nie mógł znaleźć słowa, które by opisywało jego stan. Czystka? Czy to było to? Czy czuł się czysty? Nie w taki sposób, w jaki się czujemy po umyciu rąk czy wzięciu prysznica. Nagle przed oczasmi pojawiło się mu światło. Świeże, niesamowite dziury powietrzne w jego umyśle. Nie było to nieprzyjemne uczucie, bo nie było to w ogóle uczucie. To było antytezą wszystkiego, nie było to dokładnie “nic”, gdyż pojęcie nicości mogło istnieć tylko w odniesieniu do pojęcia istnienia czegokolwiek. To co działo się w jego głowie to nie tylko wymazywanie jego osobistych wspomnień, to także wymazywanie pojęcia wspomnienia samego w sobie.

To powinno boleć, pomyślał Todd. Takie przeżycie powinno być bolesne.

Przed jego oczami pojawiło się następne zdjęcie pojawiło. On i Sue w barze, czekają na drinki, ale o czym to on myślał przed chwilą?

— Nie cofaj się Todd, tylko idź do przodu — powiedział Gibbons — nie zatrzymuj się.

Poczuł jeszcze dwa drapnięcia i było po wszystkim. Bzyczenie w lewym uchu ustało a Gibbons odpiął pasy z jego głowy. Todd pokręcił głową, najpierw w lewo, potem w prawo i znów w lewo. Kark mu nieco zdrętwiał po 2 godzinach siedzenia w bezruchu.

Na górze maszyny do zgrywania wspomnień znajdowało się okrągłe naczynie, szalka Petriego z drobną smugą szarej materii.

Paryż był uparty. Podczas gdy inne miasta świata były pracowicie ulepszane betonem, różnymi stopami metali, zamieniano w nich stare lampy uliczne na nowe fotonowe żarówki, to miasto wyglądało dokładnie tak samo jak sto lat temu. Kamienne chodniki, gargulce, ogrodzenia z kutego żelaza, wyglądały jakby były tam od zawsze.

— Jesteś pewien, że idziemy we właściwym kierunku? — zapytała Sue.

Paryż nocą. To właśnie o tym marzyła od zawsze, racja? Racja?

Te pytania, te wątpliwości. Gdyby tak tylko udało mi się je wyeliminować.

— Tak sądzę — odpowiedział Todd, mijając tabliczki, których nawet nie potrafił odczytać.

Przez jakiś czas wszystko było dobrze, później już nie. Gibbons znalazł neurologa, który był chętny zbadać Todda bez powiadamiania władz. Po prostu pech, stwierdził doktor. Nigdy nie możesz być pewien czy się uda. To właśnie dlatego to jest nielegalne.

Pamięć jest jak milion malutkich domów. Zabranie jednego jest jak zburzenie jednego domku na osiedlu. Nic takiego, bo zawsze można w tym miejscu wybudować kolejny. Osiedle na tym nie ucierpi.

Ale niektóre wspomnienia są jak wieżowce. Jeżeli zachowasz ostrożność możesz usunąć tylko parter, ale taki budynek długo nie postoi. Prędzej czy później ściany zaczną pękać, sufity cieknąć. Cała struktura budynku rozpadnie się, to tylko kwestia czasu.

Wciąż masz wiele innych domów, Todd. Silne, stabilne osiedle. Tylko dlatego jesteś w stanie wykonywać wszystkie inne czynności, jak pracowanie, chodzenie, jedzenie, oglądanie filmu. Twoja żona będzie jednak problemem. Nawet nowo utworzone wspomnienia dotyczące jej osoby przepadną- ten wieżowiec został zniszczony doszczętnie.

Tak mi przykro.

Jeszcze tylko jedna przecznica, pomyślał Todd. Gdy spojrzał na nią zauważył, że jakoś dziwnie stawiała lewą nogę. Czemu to robiła?

Nie wiedział.

Gdyby tylko byli w stanie odnaleźć drogę. Jak mogli się zgubić, próbując znaleźć najwyższą budowlę w mieście? Idiotyczne, irytujące.

— Jejku — powiedziała Sue wskazując palcem.

Udało się. W końcu ją zobaczyli, ukrywała się za rzędami budynków. Nie zbliżyli się do niej ani trochę. Wieża była strzelista i ogromna.

I wciąż odległa. Jeszcze z 15 minut nim dojdą do Wieży Eiffla, miejsca w którym Todd powinien znaleźć się wraz z kobietą, która powinien kochać, trzymając ją za rękę i wsłuchując się odgłosy wiatru świszczącego pomiędzy metalowymi konstrukcjami.

Oryginalne opowiadanie: Sung J. Woo

Przekład: Marcin Kucharski

Komentarze
  1. […] Paryż nocą Dziś był dzień ryżu, 20. kilogramowe worki ryżu w ciężarówkach z logo słonia. Dokładnie ten sam słoń pojawia się na torbach- z głową podniesioną ku niebu i trąbą wykrzywioną w kształt litery S. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s